Kup bilet

Stary człowiek i morze

Aga Błaszczak na motywach opowiadania Ernesta Hemingwaya

Reżyseria: Aga Błaszczak
Scenografia: Joanna Kubik 
Muzyka: Paweł Rychert
Reżyseria światła: Filip Niżyński
Projekcje: Patryk Leszczyński
Produkcja: Anna Ratkowska-Filipowicz
Inspicjent: Marek Stawowczyk

Występują:
Dominika Guzek
Paweł Kuźma

Scena dla dzieci starszych

premiera: 1 lutego 2025
czas trwania: 1 godz. bez przerwy
spektakl dla widzów od 12 lat

Santiago większość życia spędził na morzu, a teraz pod opieką młodego pielęgniarza Pabla wraca myślami do dawnych wypraw. Do dni, gdy wracał z pustymi rękami i do tej pamiętnej nocy, podczas której stoczył walkę z rybą większą od swojej łodzi.

Reżyserka przenosi opowiadanie Hemingwaya do miejsca odległego od otwartego morza, w którym wielka walka z żywiołem ustępuje miejsca spotkaniu z drugim człowiekiem.

Sercem spektaklu jest animacja niezwykle realistycznej lalki Santiago, prowadzonej przez aktora Teatru Groteska - Pawła Kuźmę. W jej precyzyjnym ruchu mieści się kruchość starego rybaka, ale też jego upór, poczucie humoru i ciepło, które sprawiają, że Santiago szybko staje się widzom bliski.

Stary człowiek i morze to poruszający spektakl o odwadze i o tym, że nawet u kresu drogi można odnaleźć drugiego człowieka.

 

Lalka jest niesamowita, tak jak jej animator. Na początku spektaklu widzimy tylko jej poszarzałą głowę i rękę, ale już one przyciągają spojrzenie. Oczy – duże, szkliste i jakby osadzone w mokrym miejscu – patrzą widzowi w… oczy. Trudno przed nimi uciec. To oczy zmęczonego i wrażliwego człowieka, żyjącego wewnętrznym życiem. Aktor nie tylko porusza lalką i użycza jej głosu, lecz niczym prawdziwy pielęgniarz otacza starego opieką, troską, stara się w każdej chwili zapewnić mu maksimum komfortu. Widać, że się doskonale rozumieją. I wzajemnie słuchają, prawie zawsze. To „prawie” buduje klimat. Santiago otrzymuje ciepło, o którym niejeden chory może tylko marzyć… Lalka żyje na scenie życiem prawie autonomicznym. 

Beata Anna Samołon, Presto Portal

Paweł Kuźma, bo to właśnie on tchnął życie w Santiago znanego chyba nam wszystkim, pomimo przebywania na scenie przez cały czas, stanowił tło dla tak niesamowicie rozbudowanej postaci. Nie jest to w żaden sposób metafora! Santiago pomimo bycia faktycznie „tylko” lalką, wydaje się żywy, prawdziwy, naprawdę pełen emocji. 

Laura Lewandowska, UJOT fm