Kup bilet

Porwanie Baltazara Gąbki czyli Smok & Roll

BALTAZAR_plakat-net.jpg

na podstawie powieści Stanisława Pagaczewskiego

Adaptacja i reżyseria: Lech Walicki
Scenografia: Małgorzata Zwolińska
Ruch sceniczny: Katarzyna Skawińska
Projekcje (scenariusz i opracowanie graficzne): Małgorzata Zwolińska
Projekcje (animacja): Emilia Lany
Teksty piosenek: Paweł Szumiec
Muzyka i opracowanie muzyczne: Paweł Kostuj, Janusz Świętoń, Lech Walicki

Asystent reżysera: Małgorzata Hachlowska
Konsultacje muzyczne: Jacek Stankiewicz
Inspicjent: Krzysztof Karaś

 

Występują:

Pani Dyryga, Majestatyczna Mokra Pieczęć, Krakuska: Małgorzata Hachlowska
Pani Nasłucha, Reporterka, Krakuska: Oliwia Jakubik-Pękala
Pani Obserwa, Największy Deszczowiec, Krakuska: Iwona Olszewska-Watemborska
Książę Krak, Salamandrus: Włodzimierz Jasiński
Bartolini BartłomiejPaweł Kostuj
Smok Mlekopij, Pan Mżawka: Kacper Lech
Baltazar Gąbka: Franciszek Muła
Smok Wawelski: Lech Walicki
Don Pedro: Adam Godlewski
Pani Skanda („Zenobia”), Krakuska: Katarzyna Kopczyk
Doktor Kojot: Szymon Górka

 

premiera: 9 października 2010
czas trwania: 1 godz. 40 min. 1 przerwa
spektakl dla dzieci od 7 lat

Spektakl sensacyjno-muzyczny. Opowieść o przyjaźni, poświęceniu, lojalności i odwadze, które zmierzą się ze zdradą, zakłamaniem i żądzą władzy. W tym nowym, oryginalnym spojrzeniu na dzieło Stanisława Pagaczewskiego uczłowieczony Smok Wawelski staje się bohaterem na miarę naszych czasów, a jego pojazd-amfibia… – właśnie, niech to pozostanie zagadką. Awanturnicza historia detektywistyczna pełna jest grozy i humoru. Tajemnicze zniknięcie wielkiego naukowca i bliżej niezidentyfikowane porwanie poprowadzą widzów ku wielkiej wyprawie w nieznane.
Widowisko barwne, dynamiczne i bogate w sceniczne formy wyrazu. Ciekawa plastyka kostiumów, masek i animacji filmowych oraz wykonywana na żywo muzyka nadaje całości fantastyczny wymiar. Ścieżkę muzyczną stanowią utwory zespołu: Globalne Ocieplenie oraz covery i przeróbki przebojów gwiazd takich jak: The Jackson 5, The Doors, Rolling Stones, Pink Floyd, The Beatles czy wreszcie Elvis Presley.
Przedstawienie stanowić będzie wyśmienitą rozrywkę dla młodych widzów, którzy dadzą się porwać niezwykłemu rytmowi widowiska. Poruszone w spektaklu, wciąż aktualne, zagadnienia dostarczą wielu powodów do refleksji i widzom dorosłym.
 

Twórcy o spektaklu:
Nasz spektakl odbiega od powszechnego wyobrażenia na temat przygód Smoka Wawelskiego i jego smoczej ekipy – wyobrażenia wykreowanego przez skądinąd kultową kreskówkę. Staraliśmy się natomiast wydobyć uniwersalne sensy powieści Stanisława Pagaczewskiego. Tym właśnie spowodowany jest wybór wątków, na które stawiamy nacisk, a co za tym idzie – określona stylistyka plastyczna i muzyczna. Osią przedstawienia staje się wątek tytułowego Profesora oraz jego towarzysza niedoli Salamandrusa. Sam Smok i jego ekipa – Bartolini i Doktor Kojot – sprawują rolę służebną, pewnego rodzaju „akompaniament”.
Sztuka adresowana jest do widzów w niemal każdym wieku, wierzę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Kierując się doświadczeniami z własnego dzieciństwa oraz wychodząc z założenia, że najgorszym środkiem dialogu z widzem dziecięcym jest infantylizm, starałem się stworzyć spektakl, którego „podskórne” treści być może nie od razu zostaną zrozumiane, ale zapamiętane i w swoim czasie przyniosą refleksje. Dla mnie osobiście Porwanie Baltazara Gąbki to bajka o wolności, fascynacji i ideałach, tęsknotą za czasami, w których odwaga i sprzeciw były wartościami z tak zwanej „górnej półki”. Postaci występujące w spektaklu są bohaterami na miarę współczesnych możliwości; nawet sam Smok Wawelski – poza nieśmiertelnością – nie posiada żadnych nadprzyrodzonych zdolności: nie lata, nie zieje ogniem, nie wije pajęczyn... Ich jedynymi atrybutami są spryt, honor, odwaga i niekłamany optymizm. Takich herosów nam dzisiaj potrzeba.

Lech Walicki - reżyser spektaklu

Recenzje:

Spytałam czterolatka, czy nie przeszkadza mu, że smok nie jest zielony, nie kłapie paszczą i nie zieje ogniem. „Nie, bo on jest nowoczesny – odpowiedział mi ze spokojem. […] Gra na perkusji, ma kwiecistą koszulę, wąskie dżinsy, buty à la glany i udziela wywiadów w lokalnym radiu.” Mojemu czterolatkowi taki smok podoba się bardziej niż klasyczny – zielony z dużym brzuchem i długim ogonem. Ten nowoczesny najwyraźniej mu imponuje. […] „Za krótkie było” – powiedział, gdy go zapytałam, co mu się w przedstawieniu zdecydowanie nie podobało. I to jest dla tego spektaklu całkiem niezła recenzja.

Olga Szpunar, Porwanie Baltazara Gąbki, „Gazeta Wyborcza – Kraków”
                                                                                                   

W przedstawieniu Walickiego tyleż o bajkową fabułę chodzi, co o fabułę pamięci, o mechanikę pamiętania. Owszem, Największy Deszczowiec (Iwona Olszewska) porywa profesora Baltazara Gąbkę (Kto lżej, niż Franciszek Muła, udźwignąłby tę wymagającą rolę znawcy kumkającego plemienia? Nikt!). Tak jest, wielka jaszczurka z jamy pod zamkiem montuje ekipę ratowniczą i rusza, by odbić profesora żabologii (…).Słowem, sprawy w Grotesce mają się tak, jak bajka przykazała. Lecz jest coś więcej. Są smakowite fatałaszki Mnemosyne. Opowieść Pagaczewskiego Walicki wtula w echa dawno wystygłej epoki, gdyśmy na dobranoc czarno-białe Porwanie Baltazara Gąbki chłonęli z nieudolnych ekranów a brat nasz, bądź siostra, pociąć by się dał/dała, za pocztówkę muzyczną z wolnego świata. U Walickiego ratownicza ekipa gra i śpiewa niegdysiejsze hity rockowe. The Doors, Armstrong, Rolling Stones, Elvis Presley, Bitelsi i żółta ich łódź podwodna. Przez ekrany, co stoją po lewej i prawej stronie sceny, suną naiwne niczym stare polskie dobranocki portrety stworów zwierzęcych i roślinnych. Węże, krowy, żaby, coś niby wierzby płaczące o pniach spiralnych. […] Tak, seans Walickiego to wzięcie w nawias tego, co i jak przywołujemy stamtąd. Tańcząca, rozśpiewana, w świetne kostiumy Małgorzaty Zwolińskiej odziana sceniczna nostalgia […].

Paweł Głowacki, Plaster cytryny, „Dziennik Polski”

 

 Siłą spektaklu Walickiego są animacje autorstwa Małgorzaty Zwolińskiej i Emilii Lany, wzorowane na Żółtej łodzi podwodnej Beatlesów i inteligentnie kontrapunktujące przebieg fabuły. Świetnie sprawdziły się również piosenki. Popularny temat muzyczny autorstwa Tadeusza Kocyby z animowanego serialu o Baltazarze Gąbce pojawia się tylko raz, natomiast hity Doorsów, Pink Floydów, The Rolling Stones, Elvisa Presleya czy Luisa Armstronga, przypomniane w nowych wersjach, z dowcipnymi tekstami, stają się główną atrakcją przedstawienia. (…) Kiedy oglądając spektakl, przyglądałem się zachwyconym, szczęśliwym twarzom chłopców i dziewczynek, patrzyłem na ich rączki mimowolnie układające się do braw, pomyślałem, że krytyk naprawdę nie ma tutaj niczego do dodania. Radość tych dzieciaków to najwspanialszy prezent dla twórców. Teatr zwyciężył.

Łukasz Maciejewski, Rockandrollowy Smok porwał dziecięcą widownię, „Polska Gazeta Krakowska”

 

„Najgorszym środkiem dialogu z widzem dziecięcym jest infantylizm” – uważa Lech Walicki, reżyser spektaklu […]. Dlatego jego przedstawienie […] traktuje młodego widza bardzo poważnie. […] Jak wyraża nadzieję Walicki w przedmowie do spektaklu, treści, które nie od razu być może zostaną zrozumiane w swoim czasie przyniosą refleksje. Jakie? Że najważniejsze w życiu są wolność, odwaga, honor i przyjaźń. Ta dojrzałość w traktowaniu młodego widza ma niewątpliwą zaletę. Na przedstawieniu nie nudzą się dorośli.

Olga Szpunar, Porwanie Baltazara Gąbki, „Gazeta Wyborcza – Kraków”