Kup bilet

Czerwony Kapturek

czerwony_kapturek_plakat.jpg

Jan Brzechwa

Reżyseria i piosenki: Waldemar Wolański
Scenografia: Joanna Hrk
Muzyka: Bogdan Dowlasz
Choreografia: Kazimierz Knol

Występują:

Czerwony Kapturek -  Diana Jędrzejewska
Matka - Małgorzata Hachlowska
Babcia - Ilona Buchner
Wiewiórka - Maja Kubacka
Wilk - Bartłomiej Olszewski
Ojciec Czerwonego Kapturka (nieobecny w sztuce)
Gajowy - Andrzej Kopczyk
Gil - Lech Walicki

Inspicjent - Ilona Buchner

Złota Maska 2004 za Najlepszy Spektakl dla Dzieci i Młodzieży
(nagroda publiczności – czytelników „Dziennika Polskiego” oraz słuchaczy RMF Classic)
Srebrny Krasnal na I Festiwalu Klasyki Bajkowej „O Złotego Krasnala" (Tarnów 2007)

 

Spektakl dla dzieci od najmłodszych lat
Czas trwania: 1 godz. 35 min.

Czerwonego Kapturka powinni poznać wszyscy. Dlatego właśnie, z myślą o najmłodszych widzach, przygotowaliśmy bajkę wg scenariusza Jana Brzechwy. Proponowana przez nas wersja popularnej historii to niezwykle kolorowy, wesoły, żywiołowy, roztańczony
i rozśpiewany musical dla dzieci, który - mamy nadzieję - będzie świetną okazją do zabawy także dla rodziców.

Jest tu i mama, i Czerwony Kapturek, i babcia, i wilk, i gajowy. No i koszyczek. Wszystko, jak trzeba. A przede wszystkim aktorzy, którzy uruchamiają całą maszynerię do tworzenia fikcji
i bawienia się nią (...).

Główni bohaterowie to proste, jak z dziecięcych rysunków, lalki - wielkie głowy, długie cienkie kończyny z gumy, wielkie dłonie i stopy. Dłonie to rękawiczki na rękach aktorów, stopy-kapcie na stopach aktorów. Lalki nie są śliczne, realistyczne czy wyrafinowane plastycznie, ale wesołe, trochę karykaturalne, a przede wszystkim dynamiczne. Czasami złudzenie jest pełne (gdy aktor kryje się za lalką), ale niezbyt się o to dba. Historia Czerwonego Kapturka jest przecież znana, nawet najmłodsi widzowie wiedzą, jak się potoczy. Ważniejsza wydaje się zabawa w teatr, w samo snucie opowieści. Taniec, śpiew, trochę złośliwe, trochę ciepłe pokazywanie charakterów, bynajmniej nie sentymentalnie.

Joanna Targoń
„Gazeta Wyborcza”
11 luty 2003 r.