Współczesna baśń Marty Guśniowskiej o Rycerzu bez Konia i Koniu bez Rycerza, którzy wędrują przez świat i szukają siebie nawzajem. Dowcipne żonglowanie baśniowymi motywami, zaskakujące zwroty akcji: Księżniczka sama więzi się w wieży, wybrakowanym Rycerzem (bo bez Konia) gardzą i Łotrowie i groźny Smok, Czarodziej nie umie czarować, a krwiożerczy nietoperz okazuje się być malutką… Opowieść z przymrużeniem oka, a jednocześnie z morałem. Humorystyczne piosenki i dialogi oraz dobry rytm przedstawienia - bajka dla młodych widzów, ale śmiać się będą także dorośli. Nieschematyczne perypetie bajkowych bohaterów zaskoczą niejednych znawców bajek.
„Bo w bajce, wyreżyserowanej przez Janusza Ryl-Krystianowskiego, nic nie było oczywiste. Świat przedstawiony został trochę na opak, ale to dodawało mu tylko uroku i nikomu nie przeszkadzało, że mała myszka uparła się być krwiożerczym nietoperzem, a smok prawdziwym filozofem. Reżyser razem ze scenografem Jackiem Zagajewskim zbudował spektakl z prostych elementów, które najlepiej przemawiają do wyobraźni dzieci. Aktorzy na środku postawili przenośną scenkę. Taką, jaką na początku zeszłego stulecia maluchy bawiły się z zapałem, zmuszając rodziców do oglądania domowych przedstawień. Występujące na niej drewniane lalki ożywiane były przez świetnie grających aktorów (Katarzynę Kuźmicz, Marka Karpowicza, Lecha Walickiego i Bartosza Watemborskiego), którzy energią i humorem zarażali oglądające spektakl przedszkolaki”.
Śmieszna opowieść o wybrakowanym rycerzu
Magda Huzarska
Polska Gazeta Krakowska
„Opowieści Guśniowskiej są nie tyle po to, żeby ład ocalał, morał wybrzmiał, szczęście i prawda się dokonały. Guśniowska pokazuje zestaw oczekiwań swoich bohaterów wobec bajki, w której biorą udział. Oni po prostu chcą, żeby im było dobrze. (…) W "Rycerzu bez konia" królewna sama buduje sobie wieżę i zamyka się w niej, bo wszystkie tak robią, żeby zdobyć swojego rycerza. Ale co to za rycerz zdobywca bez konia? To tak jakby nie miał samochodu i kawalerki. Bohater bajki Guśniowskiej leci z wieży na łeb na szyję. Na szczęście pod wieżą stoi koń. (…) Królewna Guśniowskiej złazi z wieży i widząc rycerza w nowej sytuacji materialnej, błyskawicznie aranżuje ślub. Pełnia bajkowego szczęścia?(…) Ale bajka proszę pana – krzyczy zdumione dziecko obok mnie. Oj, dziecko – odpowiadam pośpiesznie – to nie bajka, to życie.”
Życiowa bajka
Łukasz Drewniak
Dziennik Gazeta Prawna